czwartek, 29 stycznia 2015

Perfekcyjna Pani Domu

Ma zawsze czysty i zadbany dom. Ma wyprane i wyprasowane dzieci, które ładnie odrabiają lekcje i biją się tylko od wielkiego dzwonu. Ma męża, który nie zostawia porozrzucanych wszędzie skarpet. O trzeciej w nocy szoruje wannę, a mimo to zawsze jest piękna, wyspana i w najlepszej formie. No i ma fantastyczną fryzurę.
Perfekcyjna Pani Domu, oto ona.

Że słucham?

No, podobno jest jedna taka. Taka wyjątkowa, że powaleni cudem, dali jej własny program w telewizorni. Szacuje się, że trafia się jedna PPD na kraj lub region – bo są doceniane i trafiają na antenę. Jak, nie przymierzając baba z brodą czy chłop z jajami. Niesamowita w każdym calu i wspaniała. Poznać ją można po tym, że przy niej żony ze Stepford wyglądają jak zapuszczone graciary, kuchenne beztalencia. Ucieleśnia wszelkie fobie, bóle i frustracje większości kobiet, robiąc to przy tym z takim wdziękiem i gracją, że aż trudno mieć jej to za złe. Jest przy tym silna (ale bez przesady), zaradna (powiesi półkę i naprawi kran), a na dodatek odpowiednio wyzwolona (ale też nie przesadzajmy). Ani jej pralki automatyczne, wymagające wniesienia na piętro dziesiąte bez windy, ani brytany sąsiadów niegroźne. Na upartego to nawet olej wymieni w samochodzie, przy okazji seksownie zachlapując białą bluzkę i wyglądając w tym paskudztwie jak milion $. Bo to w sumie równa babka ma być, nie?

Takie zwierzę nie istnieje

Otóż taka w przyrodzie nie występuje. A jeśli już to robi, to zwykle po cichu i nie afiszując się za bardzo. Aura jej wspaniałości i tak przytłacza wszystkich, mimochodem. Złośliwości na jej temat płyną mi same z głowy na palce, z palców – na klawiaturę. No czyste natchnienie, niezwykłe olśnienie. Jestem jak Mickiewicz, Picasso i Homer, wszystko w jednej osobie zmiksowanej z Safoną. I tylko się tak zastanawiam:
Kiedy się ze mnie zrobił taki dziad cmentarny, że innym kobietom ot, tak zwyczajnie i po ludzki, zazdroszczę tego trochę bardziej ogarniętego życia codziennego. Musi, że realizuję jakiś straszny deficyt. A może to po prostu permanentne bombardowanie przez media idolami tak destrukcyjnie wpływa na matczyną świadomość, pchając ją codziennie o krok dalej w kierunku niezadowolonej kwoki?

No, jak to jest? Powie mi ktoś? Czy też reszta niech zostanie dziś już milczeniem?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz